Ciągle zaczynam poniedziałek z takim samym nastawieniem, a nim się obejrzę cały ten tydzień zleci szybciutko, będzie piątek, sobota i nikomu nie lubiany dzień w tygodniu ( no oprócz tego oczywistego poniedziałku) i kolejny tydzień i kolejny i w końcu ferrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrie! (no, tak , ale to dopiero za 14 dni.)Teraz muszę przeżyć jeszcze te dwa okropne poniedziałki i dwie paskudne niedziele.... Zazdroszczę co niektórym z was, że już macie wolne! Ja muszę męczyć się w szkole. Co prawda w ten piątek już koniec semestru. O panie! Nie dość, że zachowanie to mam tak na trójkę, to oceny semestralne to jedna wielka katastrofa. A liczba godzin, gdyby tak podsumować, to przez całe gimnazjum nie miałam tyle godzin opuszczonych , co teraz. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale proszę, jeśli cofniecie czas już tak nie zrobie, obiecuję! Psssssssssss! Drugi semestr będzie (musi!!) być sto razy lepszy! :)
A teraz idę zrobić herbatkę i zabieram się za francuski.
ROBACZKI! Wiecie może jak zlikwidować zakaz kopiowania na blogu ( utrudnia mi to odpowiadanie na komentarze) i jak przywrócić ten pasek nawigacyjny (?). Pomóżcie :*
A teraz idę zrobić herbatkę i zabieram się za francuski.
ROBACZKI! Wiecie może jak zlikwidować zakaz kopiowania na blogu ( utrudnia mi to odpowiadanie na komentarze) i jak przywrócić ten pasek nawigacyjny (?). Pomóżcie :*
